Ani w lewo, ani w prawo, tylko obiektywnie

Wsłuchani w głos bohaterów

Członkowie stowarzyszenia „Głos Bohatera” są przekonani, że podręczniki i artykuły prasowe dotyczące historii nie nauczą ich tyle, co naoczni świadkowie wydarzeń – kombatanci, uczestnicy II wojny światowej i powojennej konspiracji. Dlatego uważnie wsłuchują się w głos bohaterów. Nagrywają profesjonalne filmy z ich wspomnieniami, które udostępniają na kanale YouTube i na stronie internetowej stowarzyszenia. – Zależy nam na tym, żeby jak najszybciej dotrzeć do żyjących jeszcze żołnierzy. Bo za trzy, cztery lata nie będzie już z kim rozmawiać, gdyż wszyscy bohaterowie mają już więcej niż 90 lat – mówi pochodzący z Mokregolipia koło Radecznicy Wojciech Kondrat ze stowarzyszenia „Głos Bohatera”.

 

Wojciech Kondrat krąży między Radecznicą a Lublinem. W Radecznicy zajmuje się działalnością w klubie sportowym Relax i szkoleniem piłkarskiej młodzieży z całej gminy. Z kolei w Lublinie mieszka i pracuje zawodowo – zajmuje się renowacją ołtarzy i stolarką sakralną. Na rok lub nawet dwa lata chciałby jednak zrezygnować z pracy zawodowej i innych absorbujących go zajęć, by skupić się na swojej jakże pożytecznej dla kolejnych pokoleń pasji. – Wraz z koleżeństwem ze stowarzyszenia „Głos Bohatera” mamy taki plan, by zarzucić na pewien czas pracę zawodową i zająć się nagrywaniem kolejnych wywiadów ze świadkami historii, czyli uczestnikami II wojny światowej i powojennej działalności konspiracyjnej. Ponagla nas czas, którego – ze względu na pracę i inne obowiązki – mamy bardzo mało. Ponadto bohaterowie tamtych czasów są już po „dziewięćdziesiątce”. Żyje ich w Polsce około stu. Jeszcze trzy, cztery lata, i nie będzie już z kim porozmawiać. Gdyby udało nam się pozyskać jakieś środki finansowe, by móc za nie przetrwać rok, czy nawet dwa lata, to nie wahalibyśmy się zrezygnować z pracy – twierdzi Wojciech Kondrat.

Stowarzyszenie „Głos Bohatera” powstało jesienią 2015 roku. Założyli je znajomi ze studiów: Natalia Wiślińska z Rzeszowa, Paweł Jaworski z okolic Białegostoku, Rafał Surdacki z Natalina koło Kraśnika i Damian Zieliński z Chełma. Na początku 2016 roku do pasjonatów historii dołączył pochodzący z Mokregolipia (gmina Radecznica) Wojciech Kondrat. Z czasem wszedł do trzyosobowego zarządu. Członkowie stowarzyszenia nie mają wątpliwości, że podręczniki i artykuły prasowe dotyczące historii nie nauczą ich tyle, co naoczni świadkowie wydarzeń – kombatanci, uczestnicy II wojny światowej i powojennej konspiracji. Dlatego uważnie wsłuchują się w głos bohaterów. Nagrywają profesjonalne filmy z ich wspomnieniami, które udostępniają na kanale YouTube i na stronie internetowej stowarzyszenia (glosbohatera.com.pl). W swoim dorobku mają już dwanaście filmów. Cztery kolejne czekają na profesjonalny montaż.

Głos Bohatera (3)

 

Dwunasty odcinek powstał na kanwie wspomnień podpułkownika Zbigniewa Kruka pseudonim „Witek”. Premiera filmu odbyła się w sierpniu 2016 roku, w klimatycznym patio restauracji „Skarbiec Wina” na zamojskiej starówce. – Moja wojenna historia zaczęła się, gdy miałem zaledwie 14 lat i skończyła się 13 grudnia 1955 roku, gdy po jedenastu latach pobytu w sowieckich łagrach na Syberii stanąłem wreszcie na ojczystej ziemi – wspomina ppłk Zbigniew Kruk. Miał zaledwie czternaście lat, gdy został zaprzysiężony i wstąpił do plutonu Związku Walki Zbrojnej Armia Krajowa. W filmie opowiada o wielu akcjach partyzanckich, w których brał udział. 3 listopada 1944 roku został aresztowany przez NKWD. Po ciężkich przesłuchaniach skazano go na karę śmierci, którą została zamieniona na syberyjski łagier.

Takie opowieści – zdaniem członków stowarzyszenia „Głos Bohatera” – uczą najbardziej. Ale nie tylko one. Pouczające są także zasady, które nadal przejawiają w swoim życiu bohaterowie wojennych dziejów Polski. – Nasi bohaterowie zwracają uwagę na takie cechy, jak punktualność. Przywiązują do nich wielką wagę. Nie przypominam sobie, żebym musiał na któregoś czekać, a spotkań z nimi miałem sporo. A trzeba pamiętać o tym, że są to osoby, które mają już 90 i więcej lat. Potrzebują czasu, by chociażby przygotowań mundur, a nie zawsze zdrowie im na to pozwala. Służba Ojczyźnie wiele ich nauczyła. I teraz my możemy się tego od nich uczyć – twierdzi Wojciech Kondrat.

Bohaterów wyróżnia także podejście do ludzi. – Prezentują przedwojenne wychowanie, które cechuje wysoka kultura i życzliwość wobec innych osób. Byłem parę razy na targach, na promocjach książek pisarzy z młodszego pokolenia. Po spotkaniach z czytelnikami autorzy mechanicznie podpisywali książkę, nawet nie zwracając szczególnej uwagi na nabywców. Inaczej na promocji książki ze swoimi wspomnieniami zachowywał się Marian Pawełczak ps. Morwa. Oczarował mnie tym, że choć kolejka po książkę z jego autografem była dosyć długa, to jednak każdemu czytelnikowi starał się poświęcić trochę czasu, by z nim choć chwilę porozmawiać. Z każdym starał się nawiązać bliski kontakt. Gdy zakończył rozmowę ze mną, to wstał z krzesła i podał mi swoją rękę, żeby się pożegnać. Takie gesty dowodzą, że ci ludzie mają wielką klasę – podkreśla Wojciech Kondrat.

Życie bohaterów nie jest jednak usłane różami. Wielu z nich potrzebuje pomocy. Śpieszą z nią członkowie stowarzyszenia „Głos Bohatera”, którzy wspierają kombatantów w najrozmaitszy sposób. – Jedni żyją w dobrych warunkach, inni – bardzo skromnie, nierzadko samotnie. Są schorowani, że niekiedy kontakt z nimi jest utrudniony. Mają zaniki pamięci lub nie są samodzielni. Czasami nie ma kto zrobić im zakupów, czy pomóc w jakichś drobnych domowych pracach. Niektórzy czują się zapomniani, pozostawieni sami sobie. Nie są zapraszani na uroczystości. A jeśli nawet są, to czasem trzeba pomóc im dotrzeć, bo nie mają własnych samochodów lub nie byliby w stanie ich prowadzić. Zdarzyło się, że major Bolesław Kowalski, weteran walk pod Kockiem, ostatniej bitwy we wrześniu 1939 roku, nie został zaproszony na uroczystości, bo wszyscy o nim zapomnieli. Ale on i tak przybył. I składał wieniec na szarym końcu, a jako ostatni z żyjących w Polsce uczestników bitwy pod Kockiem, powinien być potraktowany z należytym szacunkiem i pamięcią o jego bohaterstwie. Staramy się im pomagać, ale także dziękujemy im za walkę. Bo to dzięki nim możemy dziś rozmawiać w języku polskim – mówi Wojciech Kondrat.

MaSzt
piątek, 14 lipca 2017
fot. Edyta Kondrat

 

NASI KOMENTATORZY

© Echa Roztocza 2016 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wykonanie: