Ani w lewo, ani w prawo, tylko obiektywnie

„Inny świat” w systemie edukacji

FELIETON. Reforma edukacji wyłoniła z nas to, co mamy w sobie najgorsze. Złośliwości, niechęć do drugiego człowieka, wypraszanie „niewygodnych” osób ze spotkań dotyczących owej reformy, a nawet próby nagabywania. To nasza narodowa natura czy próba przetrwania?

 

„Człowiek jest ludzki tylko w ludzkich warunkach” – pisał Gustaw Herling-Grudziński w książce „Inny świat”. Choć cytat ten odnosił się do rzeczywistości łagrów i bolesnej historii polskiego narodu, to jednak odnoszę wrażenie, że stwierdzenie „nieludzkie warunki” staje się dziś na nowo aktualne w systemie edukacji. Reforma wprowadzająca wygaszenie gimnazjum spędza sen z powiek wielu osób. Jednak to nie ustawy są winne całemu zamieszaniu, a nasze podejście. Podczas, gdy nauczyciele szkół podstawowych pozornie mogli spać spokojnie, to pedagodzy z gimnazjów drżeli o swoją przyszłość.

Rzeczywistość okazała się być jednak bardziej złożona. Etaty w dużych szkołach podstawowych są zmniejszane, by wystarczyło godzin dla tych, którzy na skutek reformy mogą stracić jakiekolwiek godziny. Małe szkoły podstawowe są zamykane na rzecz większych lub uczniowie tych szkół są dzieleni tak, by zagospodarować nowo powstałe budynki gimnazjów oraz zapełnić etaty dla nauczycieli. Okazuje się, że taka rzeczywistość wyłoniła z człowieka jego najgorsze cechy. Strach, przed utratą pracy i zarobków jest zrozumiały. Każdy z nas chciałby mieć pewność, że następnego dnia będzie mógł zapłacić rachunki i kupić chleb bez obawy, że zabraknie pieniędzy. Jednak widmo bezrobocia sprawiło, że godziny etatów zaczęto wyrywać sobie kosztem drugiego człowieka. Jedni nie chcą oddać swoich godzin, inni ich się domagają w sposób obcesowy, jeszcze inni atakują napotkane osoby z niechęcią i wrogością, zanim jakiekolwiek słowa, być może życzliwe, mogły by być skierowane w ich kierunku a jeszcze inni uciekają z tonącego statku zostawiając po cichu przyjaciół.

akademia GOL

Tylko niewiele osób podchodzi do drugiego człowieka jak do kogoś, równego sobie. Nie dotyczy to tylko krasnobrodzkiej społeczności, choć z pewnością wiele osób tak teraz pomyślało. Takie zjawiska możemy zaobserwować w wielu innych miejscowościach. Emocje targają nie tylko nauczycielami, ale też władzami samorządowymi i rodzicami. Pojawiają się układy, próby przeforsowania własnych idei nie zawsze zgodne z regułami fair play, pojawia się niechęć do drugiego człowieka, złośliwość i lęk przed każdą osobą, jakoby mogła ona stanowić dla nas zagrożenie. Wszystko to przypomina walkę, w której nie liczy się drugi człowiek.

Nie chcę podnosić wątku, który mógłby świadczyć o tym, że któraś grupa nauczycieli jest bardziej pokrzywdzona, bo żadna z nich nie pokazała się z tej jaśniejszej strony. I to jest chyba w tym wszystkim najsmutniejsze. W obliczu wyzwania, jakim jest reforma edukacji, stajemy przed egzaminem z naszego człowieczeństwa. Patrzymy na drugiego człowieka jak na wroga i pozwalamy kajać się naszemu koledze z pracy, który do tej pory był serdecznym przyjacielem. Stojąc na łódce widzimy tonących i nie podajemy im dłoni. Pilnujemy jedynie, by nie weszli do naszej łódki. Starszych puścimy pontonem. Może dopłyną przed emeryturą. A jak nie, to już ich problem. Czasami wedrzemy się na tę łódkę spychając starszych albo cichych, którzy nie chcieli wykrzyczeć swoich praw. Staliśmy się dla siebie wilkami. Kiedyś jednak, gdy już przyjdzie nam zdać sprawę z naszego człowieczeństwa, zalejemy się tylko rumieńcem. Mało będzie tych, którzy staną z podniesionymi głowami i będą mogli powiedzieć, że do końca pozostali ludźmi.

EMka
czwartek, 9 lutego 2017

NASI KOMENTATORZY

© Echa Roztocza 2016 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wykonanie: