Ani w lewo, ani w prawo, tylko obiektywnie

Piosenka ekologiczna to nie piosenka o lasach

Festiwal Kultury Ekologicznej rozbrzmiał w Józefowie już po raz dwudziesty czwarty. Młodzi wokaliści oraz zespoły muzyczne wzięły udział w konkursie piosenki. Tym razem jury było wyjątkowo surowe. Jednak prawdziwy egzamin z ekologii muszą zdać mieszkańcy gminy.

 

Myśl ekologiczna dla gminy Józefów nie jest niczym nowym, a jest wręcz obowiązkiem – zapewniał Roman Dziura, burmistrz Józefowa. – W sercu jednej z największych fabryk tlenu w Europie, którą tworzą ogromne kompleksy leśne i cały system eko roztocza, w otoczeniu takich parków jak Roztoczański Park Narodowy, Puszczy Solskiej, Krasnobrodzkiego Parku Krajobrazowego, gromadzimy się tym razem po raz 24 na Festiwalu Kultury Ekologicznej w Józefowie. Festiwal miał promować kulturę lokalną, rękodzieło artystyczne, ale także to miejsce, w którym się znajdujemy. Nie wszyscy wiedzą, że nasze bory sosnowe produkują więcej jodu niż polskie morze. Głównym celem, nas, jako samorządowców, jest Józefów jako wymarzone miejsce wypoczynku i zamieszkania. I realizujemy ten cel poprzez naszą politykę i ochronę ekologii – deklarował burmistrz Roman Dziura.

Jako plany działania wymienił farmy solarne, modernizację oświetlenia na terenie gminy, zmniejszenie poziomu spalin poprzez zachęcanie do korzystania z rowerów.

Tradycją festiwalu jest konkurs piosenki, w którym w tym roku wzięło udział sześciu solistów oraz dwa zespoły. Przekrój prezentacji muzycznych był barwny i różnorodny. Jury w składzie: Bożena Dudzińska, Jan Poprawa, Jan Kondrak i Piotr Szymański, nie miało łatwego zadania. Zespół Time Of The Sinners ze swoim rockowym brzmieniem przypadł do gustu widowni. Z nieco gotyckim nastawieniem, które spodobało się wielu uczestnikom, nie kupiło jednak serc jury. Pomimo swych pięknych, delikatnych kobiecych głosów Agata Buta z Hrubieszowa i Martyna Wiatr z Zamościa także nie zajęły zaszczytnych miejsc na podium, jednak trzeba przyznać dziewczynom, że posiadają ogromny talent. Czystość dźwięków i spokój, jaki wnosiły na scenę, ciekawiły nawet najbardziej wymagających słuchaczy. Z pewnością w pamięci wielu osób utkwił Mateusz Mazur z Zamościa, który przedstawił nie tylko swój talent muzyczny, ale i aktorski. Jego pełne ekspresji wystąpienie mogło rodzić wrażenie, że to właśnie on zostanie zwycięzcą. Tak się jednak nie stało. Po nagrodę nie sięgnął także Paweł Kozłowski ze Szczebrzeszyna – chłopak z gitarą w ręku i radością w głosie. Z pewnością stało się tak dlatego, że nie każdy mógł stanąć na podium, jednak jego nie tylko balladowe, ale i pełne pasji wykonanie poezji dodało skrzydeł najwrażliwszym duszom. Takie było odczucie publiczności. Jednak jury miało inne odczucia.

Oryginalnością godną trzeciego miejsca wykazał się zespół Poefonia z Lublina, który wykonywał autorskie utwory przy muzyce skomponowanej przez Kingę Suchorę, wokalistkę i fortepianistkę zespołu. Uznanie ze strony jury otrzymał także Jakub Zuckerman z Krakowa, zdobywca drugiego miejsca w józefowskim konkursie piosenki. Decyzja ta z pewnością nikogo nie zadziwiła, zwłaszcza, że podobnych nagród Jakub zdobył już wiele. Najlepszym z najlepszych okazał się Kamil Szymański z Grabowicy, który z niezwykłą wrażliwością i empatią wyśpiewał sobie zwycięstwo. – Wymogi były wysokie. Najbardziej swoją osobą zachwycił nas Kamil Szymański, który wykazał progres względem poprzedniego roku. Tak samo rzecz ma się z Jakubem Zuckermanem. To oni mają coś do powiedzenia w sferze sztuki. Kinga Suchora z zespołu Poefonia tak dbała o swój zespół, że sama nie miała szansy zaistnieć. Zazwyczaj, gdy widuję jej występy, jest dominatorem. Tu nie udało jej się tego pokazać. Muszę przyznać, że poza tymi osobami, pozostałych można było jedynie posłuchać. Jest przed nimi jeszcze długa droga, by sprostać kryteriom muzycznym, a mianowicie tekstowi, melodii i wykonaniu. Nikt, poza Kamilem, nie spełnił tych wszystkich elementów w pełni. Jest on doskonały technicznie, warsztat ma w małym palcu i dlatego podczas występu mógł zabawić się muzyką i zainteresować tym publiczność. Najczęściej jednak wśród wykonawców któryś z elementów nie dopisuje. Tak na przykład Zuckerman nie do końca panuje jeszcze nad widownią. Paweł Kozłowski dobrał świetny repertuar klasyki, jednak nie potrafił zaśpiewać melodii. Time Of The Sinners był z kolei niedokładny. Nie potrafili dokończyć solówek gitarowych i starali się kopiować to, co już istnieje. A nie mogło to nawet nosić miana kopii. Czy to są duże wymagania? Oczywiście, że tak, bo trzeba prawdziwego profesjonalizmu, by utrzymać świetny poziom przez 20 minut występu. W konkursach nie chodzi o to, żeby wszyscy byli zadowoleni, ale mają one za zadanie tworzyć sztukę. To nie jest młócka muzyczna, ale odpowiedni poziom. Poprzeczka musi być wysoko postawiona. Na szczęście Józefów nie do końca uległ jeszcze pokusie komercji – wyjaśnił decyzję jury Jan Kondrak, muzyk, członek Lubelskiej Federacji Bardów.

Atrakcjami towarzyszącymi konkursowi był rajd nordic walking, mecze o Puchar Burmistrza Józefowa, koncert zespołu Don Wasyl Junior, Cliver oraz lokalnych zespołów takich jak Rzemyki z Józefowa czy też Zwierzyniecka Kapela. Nie zabrakło także atrakcji dla fanów tak zwanego mocniejszego grania. Przed józefowską publicznością wystąpił zespół Navigator, MUS!, oraz główny gość programu czyli IRA.  Jednakze czy podczas Festiwalu Kultury Ekologicznej, a zwłaszcza podczas konkursu, nie było za mało mowy o samej ekologii? – Nie. Festiwal traktuje o kulturze ekologii, czyli stosunku człowieka do przyrody. Piosenka eko to ta, która jest dobrą piosenką, szanuje tradycje i ukazuje różnorodność tak, jak robi to zdrowy ekosystem. Obserwujemy w nim różne rośliny, systemy, góry, morza. I tak właśnie powinno być z muzyką – stwierdził Jan Kondrak.

EMka
poniedziałek, 22 sierpnia 2016

NASI KOMENTATORZY

© Echa Roztocza 2016 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wykonanie: