Ani w lewo, ani w prawo, tylko obiektywnie

Nie „papier” czyni trenerem

Legia Warszawa zbiera kasę na odprawę dla trenera. W końcu Besnik Hasi to Albańczyk, więc „ktoś coś musi dla niego zbierać”. Humanitarną powinność wobec przedstawicieli tego bałkańskiego narodu uzmysłowił nam kilkanaście lat temu Olaf Lubaszenko w swoim filmie „Poranek kojota”.

Właśnie Besnik Hasi wyleciał z posady, na którą „wkręcił” go niewiele ponad trzy miesiące temu dawny kumpel z Anderlechtu Bruksela, a obecnie dyrektor sportowy Legii – Michał Żewłakow. Albańczyk zostawił Legię ośmieszoną w Lidze Mistrzów, w dodatku na czternastym miejscu w tabeli ekstraklasy i bez mocy, by ugrać jakikolwiek punkt na otoczonym kukurydzą boisku we wsi, którą na Roztoczu znają jedynie kibice piłkarscy, ale tylko nieliczni z nich wiedzą, gdzie ją odnaleźć na mapie.

Wykop Albańczyka będzie kosztował Legię w najlepszym dla niej rozrachunku jakieś półtora miliona euro. Funfle Michała Żewłakowa z pewnością dziś żałują, że przez lata nie wchodzili mu w cztery litery bez wazeliny. Dla takiej kasy można się nawet utaplać w dyrektorskich ekskrementach. Aby tylko kompan załatwił robotę. Nawet odpalić niezłą dolę można. Półtora miliona euro to przecież godziwa pensja do końca życia.

Dlaczego zatem w Polsce ludziska nie garną się do wykonywania zawodu trenera? Bo – w największym skrócie myślowym – taki klub, jak Legia, jest tylko jeden. A szansa na robotę w dresie z „elką” jest taka sama, jak trafienie szóstki w totka. Z kolei praca w niższych ligach, to ciężki kawałek chleba. Statystyczny trener przeciętnego zespołu piłkarskiego na Roztoczu także dostaje półtora. Tyle tylko, że do tego „półtora” trzeba dopisać „tysiąca złotych miesięcznie”. Całkiem nieźle, jak na roztoczańskie warunki na rynku pracy. Trzy lub zaledwie dwa treningi-widmo w tygodniu, rekreacyjnie wyjazd w weekend na mecz. Zero odpowiedzialności za wyniki, skoro chłopaki trenują w pięciu. Złota robota. Bezstresowa. O ile oczywiście trener potrafi schować swoje ambicje do kieszeni, włączyć „olewatory” i uodpornić się na reprymendy od prezesa, który jako jedyny w klubie przejmuje się porażką. Pożartować można. Rzeczywistość jest zgoła inna.

Największe ssanie w żołądku klubowy prezes ma wtedy, gdy zespół potrzebuje nowej miotły. Zwolnić „kołcza” – żaden problem. Szkopuł tkwi w tym, że nie ma skąd wziąć nowego. Kluby z okręgu zamojskiego przerabiały tę zagwozdkę jeden po drugim. Ot, nie sięgajmy daleko. Łada 1945 Biłgoraj. Gdy rok temu w rundzie jesiennej piłkarzom z Biłgoraja nie wiodło się najlepiej, padł pomysł, by w końcu zmienić Ireneusza Zarczuka na inny model. Tylko na jaki? Temu praca nie pozwalała, temu było nie po drodze z klubem, ten się nie sprawdził w niżej notowanych zespołach, tamten nie miał stosownej licencji, a kolejny – doświadczenia. Ktoś nawet wymyślił powrót do Biłgoraja Siergieja Gacenki. Na szczęście problem sam się rozwiązał, bo trener się obronił, z wyraźną pomocą swoich podopiecznych. Łada wygrała na wyjeździe z Gromem Różaniec i została mistrzem jesieni. W tej sytuacji nie znalazł się żaden śmiałek (nawet wśród przedsiębiorców, wspierających Ładę finansowo i chętnie „zwalniających” Ireneusza Zarczuka przy każdej nadarzającej się okazji), który odważyłby się krzyknąć „król jest nagi”.

Deficyt na rynku trenerów piłkarskich w naszym regionie jest zatrważający. Trenerów – z punktu widzenia nomenklatury związkowej. Bo nie każdy, kto prowadzi drużynę piłkarską, może tak się tytułować. Musi ukończyć kurs trenerski, a następnie uzyskać stosowną licencję. A to nie taka prosta sprawa. Kurs można zrobić najbliżej w Lublinie lub Rzeszowie. Na zajęcia szkoleniowe trzeba jeździć przez kilkanaście kolejnych niedziel. A potem jeszcze wydać kasę na wspomnianą wcześniej licencję. W oczekiwaniach związku piłkarskiego czasy animatorów już minęły, ale w „okręgówce” i klasie A wciąż jest wielu trenerów-słupów, którzy tylko udzielają innym swojej licencji. Paradoksalnie w czasach, w których zespoły piłkarskie często-gęsto prowadzili trenerzy bez „papierów”, nasz lokalny futbol miał się o niebo lepiej niż obecnie.

MaSzt
wtorek, 20 września 2016

NASI KOMENTATORZY

© Echa Roztocza 2016 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wykonanie: