Ani w lewo, ani w prawo, tylko obiektywnie

„Odp… się idioto”, czyli kultura załatwiania spraw według brata posłanki

Nie zadzieraj z Łukaszem Borowcem, bratem posłanki Prawa i Sprawiedliwości. Oczerni na swoim żałosnym portalu, którego się wypiera. W SMS zwyzywa i obsypie wulgaryzmami. Ale telefonu nie odbierze, by wyjaśnić sprawę, bo poza chamstwem i prostactwem nie ma żadnych argumentów. Wypada tylko współczuć Agacie Borowiec, bo rodziny się nie wybiera. Z pewnością brat nie przysparza jej popularności wśród potencjalnych wyborców.

 

Wybaczcie, Drodzy Czytelnicy, że będę pisał w pierwszej osobie, robiąc z siebie „bohatera” tego artykułu. Sprawa jest jeszcze z kwietnia, ale uznałem, że nie mogę przejść wobec niej obojętnie, bo wciąż znajomi dopytują mnie – jak mniemam, z życzliwości – o rzekome „problemy z prawem”. A uskarżać się do innych redakcji nie będę. Otóż sprawa zaczęła się od mojego tekstu w „Echach Roztocza”, opublikowanego na portalu 18 kwietnia (wtorek) – „Pisać każdy może. Czy portal „Gazeta Zamojska” (zamojska.org) uważa swoich czytelników za niedouków i kretynów?”. W artykule wyśmiałem anonimowego autora tekstu za popełnione w nim liczne błędy językowe. Właściwie prawie cały tekst korektor musiał zaznaczyć „na czerwono”. Reakcja portalu „Gazeta Zamojska” była szybka. Dziewięć dni później znalazł się na nim tekst „Jak radny PiS płacił za fotografa weselnego?”, zakończony bezczelnymi pomówieniami: „Sprawa OSiR-u ma charakter rozwojowy bo według informacji uzyskanych od władz śledczy zajmą się wyłudzeniem pieniędzy z OSiR-u przez Marka Sz., kolegi Michała F.” (cytat dosłowny – ktoś, kto miałby pojęcie o języku polskim, napisałby „przez […] kolegę”, a nie „przez […] kolegi”).

Panie Łukaszu B. (mam nadzieję, że doczekam czasów, gdy tak właśnie będzie trzeba skracać pańskie nazwisko)! Przez rok mojej pracy w OSiR nie wyłudziłem ani jednego grosza. Pobierałem tylko należną mi pensję za pracę, którą wykonywałem rzetelnie, uczciwie, z ogromnym zaangażowaniem i oddaniem, nierzadko w nadgodzinach, w dni ustawowo wolne od pracy, za co nigdy nie pobierałem dodatkowego, należnego mi wynagrodzenia. Służyłem radą i doświadczeniem dyrektorowi OSiR, przedstawiłem wiele propozycji, które zostały w ośrodku wdrożone. Coś po mnie w OSiR zostało, chociażby cykl turniejów piłkarskich, do organizacji których namówiłem ówczesnego dyrektora ośrodka. Mało tego, wspierałem imprezy organizowane przez OSiR materialnie, przekazując np. własne pamiątki sportowe na licytację, na cele charytatywne, a po odejściu z firmy – przekazałem nieodpłatnie pakiet kilkudziesięciu elegancko wydanych za własne pieniądze albumów o tematyce piłkarskiej, z przeznaczeniem na nagrody dla uczestników turniejów (wydanie ofiarowanych albumów kosztowało mnie kilka tysięcy złotych). Niezręcznie się przechwalać, jednak dla zrozumienia pewnych rzeczy proponuję, by pan porozmawiał na temat mojej pracy w OSiR z osobami nadal tam pracującymi, np. panią dyrektor Elizą Rafał, która wyraża o mnie pochlebne opinie – nasza współpraca przebiegała bez zarzutu. NIGDY ŚLEDCZY NIE ZAJMOWALI SIĘ SPRAWĄ WYŁUDZANIA PRZEZE MNIE PIENIĘDZY. I zajmować się nie będą. Moje personalia nie padają w żadnej sprawie, związanej z OSiR, i pan, panie Łukaszu B., dobrze o tym wie. Zwyczajnie pan skłamał, by się zemścić za słuszną krytykę.

Próbowałem się dodzwonić do pana Łukasza B. Chciałem wyjaśnić sprawę i zażądać sprostowania kłamstw. Telefonowałem na numer kontaktowy z redakcją „Gazety Zamojskiej”, podany na portalu zamojska.org (tel. 730 128 444). Skąd wiedziałem, że to numer telefonu Łukasza Borowca? Otóż swego czasu wysłał mi z tego numeru życzenia świąteczne. Nie doczekawszy się połączenia, wysłałem SMS z prośbą o kontakt. W odpowiedzi zostałem obsypany wyzwiskami i wulgaryzmami – bo taka najwyraźniej jest kultura załatwiania spraw przez Łukasz B. O tym, że Łukasz B. zdradza się w tych SMS jako ignorant, nie ma co nawet dywagować („kase odaj z Furlepo”).

Okazuje się, że nie tylko ze mną Łukasz B. tak postąpił. Na swoim portalu, którego się wypiera (możliwe, że zarejestrował na kogoś z rodziny lub znajomego), „obsmarował” niejedną osobę, którą uznał za swojego wroga lub oponenta politycznego swojej siostry. Te osoby także zostały zasypane przez niego wyzwiskami i wulgaryzmami w SMS. Tylko czekać, kiedy na portalu zamojska.org znowu powypisuje kłamstw na mój temat, bo chyba tylko na to go stać.

Marek Sztochel
czwartek, 27 lipca 2017

SMS od Borowca (2)

 

SMS od Borowca (3)

NASI KOMENTATORZY

© Echa Roztocza 2016 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wykonanie: