Ani w lewo, ani w prawo, tylko obiektywnie

Dziś 78 rocznica Stali Mielec. Wojciech Rycak tłumaczy, skąd się wzięło powiedzenie „organizacyjnie Stal Mielec”

10 kwietnia 1939 roku w Mielcu powstał Klub Sportowy Polskich Zakładów Lotniczych, który później przyjął nazwę Zryw, a od sierpnia 1949 roku występuje jako Stal. Choć piłkarze z Mielca dwa razy zostali mistrzami Polski, a w europejskich rozgrywkach pucharowych toczyli wyrówane boje z Realem Madryt i awansowali do ćwierćfinału Pucharu UEFA, to jednak przez pewien czas klub nie miał dobrej sławy. W środowisku piłkarskim wciąż popularne jest powiedzenie „organizacyjnie Stal Mielec”, choć parę ładnych lat temu zupełnie straciło na aktualności. Wychowanek Hetmana Zamość Wojciech Rycak, który swego czasu reprezentował mielecką Stal w ekstraklasie, wyjaśnia genezę tego żartobliwego powiedzenia.

fot. MaSzt

 

Jeśli w środowisku piłkarskim ktoś chce wyrazić niezadowolenie z zarządzania klubem, zespołem, instytucją lub imprezą sportową, to używa powiedzenia „organizacyjnie Stal Mielec”. Określenie do dziś jest używane w różnych zakątkach naszego pięknego kraju, chociaż zupełnie nie przystaje już do rzeczywistości – Stal jest świetnie zarządzanym pierwszoligowym klubem piłkarskim, mającym do dyspozycji piękne obiekty sportowe, z nowym stadionem włącznie. Ale w latach 90 tak nie było. Klub popadł w kłopoty finansowe i organizacyjne, dlatego nie dokończył udziału w rozgrywkach II ligi (dziś jest to I liga) w sezonie 1996/1997 i został rozwiązany. W czerwcu 1997 roku został reaktywowany jako Mielecki Klub Piłkarski Stal i zgłoszony do rozgrywek podkarpackiej IV ligi, w których jednak nie wystąpił z powodu braku zespołu seniorów.

Upadek Stali w 1997 roku doskonale pamięta Wojciech Rycak. Wychowanek Hetmana Zamość był wtedy zawodnikiem klubu z Mielca. To on przywiózł do Zamościa powiedzenie „organizacyjnie Stal Mielec”. – To „hasło” szybko się przyjęło nie tylko w naszej szatni, ale wszędzie tam, gdzie w Polsce gra się w piłkę nożną. Kto je wymyślił? Albo ja, albo grający wtedy w Stali Rafał Domarski – syn Jana Domarskiego, który strzelił Anglikom słynnego gola na Wembley. Sytuacja w Stali była wtedy naprawdę zła. Ze wspierania klubu wycofał się główny sponsor Thomas Mertel, który zbankrutował, ponieważ nie wypalił mu interes z drukiem atlasów europejskich dla kierowców tirów. Przez kilka miesięcy nie otrzymywaliśmy wynagrodzenia. W październiku 1996 roku zastrajkowaliśmy. Nie wyszliśmy wtedy na mecz z Cracovią na własnym stadionie. Mieliśmy wtedy w gronie zawodników Stali jeszcze inne żartobliwe powiedzenie: „żona do pracy, dziecko do szkoły, a piłkarz do cyrku” – wspomina Wojciech Rycak, dziś członek zarządu AMSPN Hetman Zamość i szkoleniowiec młodzieży w tym klubie.

Andrzej Rycak Wojciech Rycak

fot. Marcin Kiecana (Kronika Tygodnia)

 

Wojciech Rycak przypomina także anegdotkę, która wtedy krążyła w Mielcu. – Franciszek Smuda, jak w 1995 roku odchodził ze Stali do Widzewa Łódź, miał powiedzieć, że bez niego piłka nożna w Mielcu podupadnie. Krąży legenda, że aby to wyrazić, użył dosadnych słów: „po moim odejściu będziecie mogli sobie na stadionie maliny sadzić”. Przewidział los mieleckiej piłki nożnej – mówi Wojciech Rycak. Odbudowa piłki nożnej zajęła mieleckim działaczom ponad dziesięć lat. Dziś Stal obchodzi 78 rocznicę założenia. Jubileusz świętuje jako klub pierwszoligowy, choć jeszcze niedawno rywalizowała z Tomasovią Tomaszów Lubelski, Ładą Biłgoraj i Spartakusem Szarowola w lubelsko-podkarpackiej III lidze.

Stal Mielec jest utytułowanym klubem piłkarskim. W ekstraklasie występowała przez 25 sezonów. W latach 1973 i 1976 wywalczyła mistrzostwo Polski, a w 1975 roku została wicemistrzem kraju. Dzielnie spisywała się także na arenie międzynarodowej. W sezonie 1975/1976 awansowała do ćwierćfinału Pucharu UEFA (dziś jest to Liga Europy), jako jeden z dwóch polskich klubów w całej historii tych rozgrywek. Walkę o półfinał przegrała z niemieckim Hamburgerem SV (1:1 na wyjeździe i 0:1 u siebie). W następnym sezonie toczyła zacięte boje w Pucharze Mistrzów z Realem Madryt (1:2 w Mielcu i 0:1 w Walencji). Cała rzesza zawodników Stali występowała w reprezentacji Polski, m.in. Grzegorz Lato, Henryk Kasperczak, Andrzej Szarmach, Włodzimierz Ciołek, Zygmunt Kukla, Jan Domarski, Dariusz Kubicki i Piotr Czachowski.

Wojciech Rycak występował w Stali przez dwa sezony w latach 1995-1997. Do klubu z Mielca przybył w połowie 1995 roku z zamojskiego Hetmana, jako zawodnik jedenastki najlepszych piłkarzy w sezonie 1994/95, w II lidze według „Przeglądu Sportowego”. W sierpniu 1995 roku miał okazję zagrać w ekstraklasie przeciwko swojemu bratu bliźniakowi Andrzejowi Rycakowi, który w tym czasie był zawodnikiem Pogoni. Na stadionie w Mielcu Stal pokonała zespół ze Szczecina 3:1 (2:0). – Moim pierwszym trenerem w Stali był dobrze znany kibicom Hetmana Jan Złomańczuk. To właśnie on podkreślał, że I liga, to elita, do której nie każdy może się dostać. I tak właśnie wtedy było. W ekstraklasie miałem okazję zagrać w barwach Stali obok wielu znanych w całym kraju piłkarzy, mających na swoim koncie po 100, 150 i więcej występów w I lidze, jak Bogusław Cygan, Bogusław Wyparło, czy Rafał Piotrowski, albo grający później krótko w Hetmanie Janusz Czyrek. Pod względem organizacyjnym I i II ligę oddzielała przepaść. Co prawda w Hetmanie było całkiem nieźle, ale ze Stalą, dzięki sponsorowi, mogłem regularnie jeździć na mecze i turnieje do Niemiec, a przed każdym spotkaniem ligowym mieliśmy profesjonalne zgrupowanie. Po spadku z I ligi chcieliśmy do niej jak najszybciej wrócić, jednak z różnych względów, w tym także z powodu rozwiązania umowy ze sponsorem, klub był coraz słabszy pod względem organizacyjnym, aż później przez długie lata tułał się w IV lidze – wspomina Wojciech Rycak.

MaSzt
poniedziałek, 10 kwietnia 2017

REKLAMA

baner iza

NASI KOMENTATORZY

© Echa Roztocza 2016 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wykonanie: