Ani w lewo, ani w prawo, tylko obiektywnie

Chciałbym to w czerwcu odszczekać

To już jutro. Hetman Zamość rozpocznie operację pod kryptonimem „awans do III ligi”. Na inaugurację rundy wiosennej w lubelskiej IV lidze do Zamościa przyjedzie trzynasta w tabeli Victoria Żmudź. Jeśli Hetman chce 17 czerwca świętować promocję do wyższej klasy rozgrywkowej, to Victorię powinien łyknąć jak małą pigułkę – nawet bez popijania. Również większość kolejnych rywali. Obawiać się może jedynie pierwszej na półmetku rozgrywek Chełmianki. Czy nasi zdołają wygrać wyścig z zespołem z Chełma?

 

Pierwotny plan Hetmana Zamość zakładał awans do III ligi w ciągu dwóch sezonów. Klub zamierzał spokojnie, bez ciśnienia i zbędnej nerwówki pracować na swój sukces. Pierwszy sezon miał być trudny, bo do IV ligi spadło kilka całkiem niezłych zespołów, które w trzecioligowych rozgrywkach wypadły o niebo lepiej niż Hetman. W dodatku Lublinianka, Chełmianka czy Tomasovia uniknęłyby degradacji, gdyby nie reforma rozgrywek III ligi. To wszystko świadczyło o sile czwartoligowej czołówki. Ambicje zamojskiego piłkarstwa urosły niedługo po rozpoczęciu jesiennych rozgrywek. Po kilku zwycięstwach z Zamościa dobiegał jasny przekaz: Hetman będzie się bił o III ligę już w tym sezonie. Z tego powodu z kolejki na kolejkę ciśnienie w zamojskim klubie rosło. Aż przyszedł mecz z Chełmianką, który zmusił do refleksji.

W rundzie jesiennej obejrzałem prawie wszystkie mecze Hetmana, także większość wyjazdowych. Chełmiankę w akcji widziałem tylko kilka razy, w tym na stadionie w Zamościu, gdzie piłkarze z Chełma wygrali 4:0. Co prawda ten wynik nie oddaje w pełni tego, co działo się na zamojskim boisku, ale bez dwóch zdań na mistrzostwo rundy jesiennej Chełmianka w pełni zasłużyła. Drużyna trenerów Artura Bożyka i Dariusza Banaszuka była po prostu zdecydowanie lepsza. Szybko rozgrywała piłkę, błyskawicznie przechodziła z obrony do ataku, potrafiła zaskoczyć rywala niekonwencjonalnym rozgrywaniem akcji, nierzadko z dużą dozą ryzyka, z łatwością dochodziła do sytuacji strzeleckich i była w miarę skuteczna. Gra piłkarzy z Chełma bardziej mogła się podobać niż to, co prezentowali zamościanie. Hetmańska tiki-taka, czyli setki podań, często jednak w poprzek boiska lub do tyłu, w dodatku w ślamazarnym tempie, przypominała najczęściej bicie głową w mur. Do tego doszła fatalna skuteczność, niezbyt pewna postawa w defensywie i niechęć trenera Krzysztofa Rysaka do podejmowania ryzyka. Z bólem serca twierdzę, że na więcej pochwał za grę w rundzie jesiennej zasłużyła Chełmianka.

REKLAMA

baner stopka

 

Trzeba jednak przyznać rację przedstawicielom sztabu szkoleniowego Hetmana. Zamojscy trenerzy z Krzysztofem Rysakiem na czele częstokroć podkreślali, że Chełmianka to zespół budowany od co najmniej kilku sezonów, mający stabilną kadrę i sytuację organizacyjną w klubie, a nowy Hetman powstał w miesiąc i stanowił zlepek zawodników z różnych środowisk piłkarskich, od Zamościa poprzez Miączyn i Hrubieszów aż po Ukrainę. Jeśli weźmiemy pod uwagę szereg istotnych faktów i okoliczności, to nie mamy prawa narzekać na kolejność drużyn w czwartligowej tabeli po rundzie jesiennej. Możemy natomiast utyskiwać, że Hetman traci do Chełmianki aż pięć punktów. Właśnie tyle zamojski zespół w sposób iście frajerski zgubił na boiskach w Lubartowie i Werbkowicach, choć tamtejszych rywali z Lewartu i Kryształu miał już na widelcu.

Po jesiennym meczu Hetmana z Chełmianką wylała się na mnie fala chełmskiego hejtu. Dziś, cztery miesiące później, gdy emocje już dawno opadły, mam taką samą opinię o potyczce dwóch najlepszych w lubelskiej IV lidze zespołów. Wynik 4:0 dla Chełmianki był szalenie niesprawiedliwy dla gospodarzy. Zespół z Chełma, jeśli zasłużył na zwycięstwo w Zamościu, to z pewnością nie na tak wysokie. Dwa dni wcześniej Polska wygrała na wyjeździe z Rumunią 3:0 w eliminacjach mistrzostwa świata. Czy Chełmianka tak zdominowała Hetmana, jak Polacy Rumunów? Czy na tle zamojskiego zespołu zaprezentowała się tak dobrze, jak nasi przeciwko swoim eliminacyjnym rywalom? Nie! I w tym właśnie należy upatrywać nadziei, że choć bitwa została przegrana, to jednak wojna wciąż trwa. I jej wynik nie został przesądzony. A dotkliwa porażka z Chełmianką z pewnością może posłużyć za dobrą lekcję.

W trakcie zimowej przerwy w rozgrywkach Hetman pozyskał kilku wartościowych piłkarzy, ale Chełmianka także nie próżnowała na rynku transferowym. Zespół z Chełma zatrudnił środkowego obrońcę Jakuba Niewęgłowskiego i napastnika Mateusza Kompanickiego z Lewartu Lubartów, prawego obrońcę Damiana Falisiewicza z Motoru Lublin i lewoskrzydłowego Patryka Pokrywkę z Górnika II Łęczna. Nabytki Hetmana to bramkarz Kacper Skrzypek i napastnik Filip Drozd ze Stali Kraśnik, obrońca Przemysław Kanarek, grający w rundzie jesiennej w Orlętach Radzyń Podlaski, i lewoskrzydłowy Damian Ziółkowski z Huczwy Tyszowce. Zyski personalne obu czołowych czwartoligowców teoretycznie są porównywalne, bo doprawdy trudno jednoznacznie stwierdzić, który zespół wzmocnił się bardziej. Wiele będzie zatem zależało od tego, jak piłkarze obu ekip przepracowali zimę, jak się przygotowali do wiosennych rozgrywek i jaką zaprezentują w nich formę. Na tę chwilę jest to wróżenie z fusów.

Obawiam się jednak tego, że Chełmianka będzie miała łatwiej. Zespół ten zajmuje lepszą pozycję startową, zgrywał się kilka lat dłużej, ma stabilniejszą i chyba dojrzalszą kadrę, Hetmana podejmie na własnym stadionie, w dodatku sprzyja mu terminarz meczów – potyka się z zespołami, które w poprzedniej kolejce zmęczyła drużyna z Zamościa. Serce każe mi wierzyć w Hetmana. Rozsądek podpowiada, że do III ligi awansuje Chełmianka. I na nią właśnie stawiam. Mam nadzieję, że w czerwcu będę musiał to publicznie odszczekać.

MaSzt
piątek, 10 marca 2017

REKLAMA

baner iza

NASI KOMENTATORZY

© Echa Roztocza 2016 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wykonanie: