Ani w lewo, ani w prawo, tylko obiektywnie

Czy biłgorajski PiS jest podzielony?

Większość biłgorajskiego społeczeństwa popiera Prawo i Sprawiedliwość. Potwierdzają to m.in. wybory prezydenckie i parlamentarne. Nie przekłada się to jednak na wybory samorządowe. Od wielu lat w mieście i powiecie rządzą te same układy. Biłgorajscy działacze PiS mają trudny orzech do zgryzienia. Co mają zrobić, by w przyszłym roku mogli cieszyć się ze zwycięstwa? Problem w tym, że biłgorajskie środowiska prawicowe są mocno podzielone. Nawet w PiS nie ma jednomyślności. Sytuację pogarsza wzajemna niechęć posłów – Agaty Borowiec i pełnomocnika PiS w powiecie biłgorajskim Piotra Olszówki. Jawnym tego dowodem było wyproszenie Piotra Olszówki przez Agatę Borowiec ze spotkania działaczy PiS z wybranymi radnymi powiatowymi tej partii. Spotkanie odbyło się w biurze poselskim Agaty Borowiec. Poseł miała powiedzieć, że spotkanie się nie odbędzie, jeśli Piotr Olszówka nie opuści biura.

 

Styczniowe wybory nowego starosty i zarządu powiatu biłgorajskiego – zdaniem członków Prawa i Sprawiedliwości – potwierdziły, że w biłgorajskich strukturach tej partii nie ma jednomyślności i dyscypliny partyjnej. Zanim doszło do wyborów, przewodniczący klubu radnych PiS Henryk Paska (na zdjęciu) poinformował, że radni tej partii wstrzymają się od głosu, by „nie uczestniczyć w rozgrywkach obecnej koalicji PSL i Biłgorajszczyzny”. Ale wyniki głosowania zrodziły w członkach PiS podejrzenia, że jednak niektórzy radni opozycji się wyłamali. – Trudno o takie stwierdzenia. Nie wiadomo, jak głosowali członkowie innych klubów radnych – zastanawia się poseł Piotr Olszówka, pełnomocnik powiatowy PiS.

Ale ten argument nie przemawia do niektórych członków PiS. Dla nich matematyka wyborcza jest prosta, logiczna i niepodważalna. – Przecież nikt z koalicji rządzącej nie zagłosowałby przeciwko swoim – przekonują. I przypominają głosowanie nad budżetem powiatu biłgorajskiego sprzed roku. Beata Strzałka, Michał Furlepa, Andrzej Kozina, Leszek Przytuła byli przeciw, a Henryk Paska i Józef Borowiec wstrzymali się od głosu. – Ewidentnie zabrakło spójności w głosowaniu – podkreśla jeden z członków biłgorajskiego PiS.

Biłgorajski PiS ponoć jest podzielony na dwa obozy. Jest grono sprzyjające poseł Agacie Borowiec (żartobliwie określane jako „grupa borowcowa”), są też sprzymierzeńcy posła Piotra Olszówki („grupa olszówkowa”). Ale jest też tzw. grupa środka. Ta grupa – co cieszy niektórych od lat związanych z PiS – jest najliczniejsza. Dowodów na to, że jakiś podział jednak jest, zdaniem biłgorajskich pisowców można wymienić sporo. PiS w powiecie biłgorajskim oficjalnej siedziby nie posiada. Spotkania organizowane są w biurach poselskich Agaty Borowiec i Piotra Olszówki. Jeden poseł do drugiego na spotkania nie przychodzi. Ich najbliżsi zwolennicy także. – Na większe spotkania wynajmujemy gdzieś dużą salę – informuje Piotr Olszówka. Najczęściej jest to sala Nadleśnictwa w Biłgoraju.

Na początku stycznia w biurze poselskim Agaty Borowiec odbyło się spotkanie w sprawie wyboru nowego przewodniczącego klubu radnych powiatowych PiS (wybrano Henryka Paskę). Uczestniczyło w nim czterech spośród siedmiu radnych, należących do tego klubu: Henryk Paska, Józef Borowiec, Krzysztof Iwaniec i Leszek Przytuła. Pozostali radni powiatowi PiS odmówili przybycia. Ich zdaniem to spotkanie nie miało mocy prawnej, było nieoficjalne, niezgodne z partyjnymi przepisami. Brakowało m.in. formalnej zgody pełnomocnika okręgu Sławomira Zawiślaka i jasno sprecyzowanego na piśmie porządku obrad. Według Agaty Borowiec szef powiatowych struktur PiS nie miał prawa wziąć udziału w tym spotkaniu! Zanim rozpoczęła się dyskusja, pani poseł wyprosiła powiatowego pełnomocnika Piotra Olszówkę ze swojego biura. – Tak rzeczywiście było. Pani Borowiec nie chciała, żebym brał udział w tym spotkaniu – potwierdza Piotr Olszówka.

Czy w biłgorajskim PiS jest konflikt? Czy powiatowe struktury tej partii są podzielone? Na te pytania wielu członków odpowiada przecząco. Owszem, iskrzy, ale tylko między posłami i ich najbliższymi zwolennikami. Nawet spotkania opłatkowe odbyły się dwa. Jedno organizowała Agata Borowiec, a drugie Piotr Olszówka. – Nie było dwóch „opłatków” Prawa i Sprawiedliwości! Agata Borowiec zapraszała na spotkanie w imieniu swoim, jako poseł. Ja zapraszałem na spotkanie całych powiatowych struktur PiS – wyjaśnia Piotr Olszówka. Agata Borowiec na poświąteczne spotkanie powiatowego PiS jednak nie przybyła.

Poseł Piotr Olszówka również zaprzecza, jakoby konflikt w partii był. – Takie sygnały do mnie nie docierają – zapewnia. A z Agatą Borowiec lubić się nie musi. Współpracować w powiecie biłgorajskim też nie. – Prywatnych kontaktów nie utrzymywaliśmy i nie utrzymujemy. Nie znaliśmy się wcześniej. Mieszkaliśmy w innych częściach regionu. Ponadto pani Borowiec od bodajże dziesięciu lat mieszka w Warszawie. Łączą nas jedynie wspólne zadania parlamentarne – mówi Piotr Olszówka. Ci, co obserwują posłów i mają z nimi do czynienia, wiedzą jednak swoje. Oględnie mówiąc nasi biłgorajscy parlamentarzyści jakoś za sobą specjalnie nie przepadają. To wie każdy biłgorajski pisowiec.

Agata Borowiec na oficjalne spotkania powiatowego PiS ponoć nie przychodzi. Podczas ostatniego zebrania członkowie PiS przyjęli kuriozalną uchwałę. Że trzeba panią poseł zmusić do przyjścia na takie spotkanie. I ją przepytać, by wytłumaczyła się z wielu swoich działań, m.in. dlaczego na swoje spotkania zaprasza szefa powiatowych struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej Aleksandra Bełżka i innych lewicowych działaczy lokalnych oraz publicznie popiera burmistrza Janusza Rosłana. – Proszę zwrócić uwagę na to, z jakimi osobami można zobaczyć panią poseł na zdjęciach, robionych podczas różnego rodzaju wydarzeń w mieście. Proszę sprawdzić, kto gości na spotkaniach w jej biurze? Jaką wspólnotę ideową i polityczną z Prawem i Sprawiedliwością może mieć Aleksander Bełżek i inni działacze lewicowi? – zastanawia się jeden z członków biłgorajskiego PiS.

Zaufany informator mówi nam, że „szarą eminencją” biłgorajskich struktur PiS jest przedsiębiorca Łukasz Borowiec, brat poseł Agaty Borowiec. Ten sam, który kilka lat temu wyleciał z PiS z wielkim hukiem. Ten sam, który w 2010 roku pozwał samego Jarosława Kaczyńskiego. Ówczesny bezpartyjny radny Rady Powiatu Biłgorajskiego uważał, że PiS wspierało likwidację publicznego szpitala w Biłgoraju, a PO się temu sprzeciwiała. Prezes PiS wygrał sprawę. Dziś Łukasz Borowiec sądzi się z działaczami PiS w innych sprawach (m.in. w sprawie „Hilera z Goraja”). Mówi, że członkiem PiS nie jest. Że z polityki się wycofał. Ale niektórzy pisowcy nie mają wątpliwości, kto trzęsie powiatowymi strukturami partii. Oficjalnie nikt jednak o tym nie chce mówić. – Łukasza Borowca nie widziałem od kilkunastu miesięcy. Ma prawo do kontaktu z członkami PiS – mówi Piotr Olszówka.

Agata Borowiec jest skuteczniejsza – biłgorajscy pisowcy nie mają wątpliwości. A argumentem ma być to, że ludzie z jej otoczenia robotę dostają. A ci od Piotra Olszówki nie. Media ogólnopolskie pisały, że Agata Borowiec wie, jak zadbać o rodzinę. Najpierw – według dziennika „Fakt” – pomogła bratu Andrzejowi Borowcowi zostać specjalistą Służby Leśnej w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. A potem wystarała się, by mógł zostać szefem specjalnie utworzonego dla niego leśnictwa Smolnik (leśnictwo powołane zostało 1 stycznia 2016 r.). Dobrą robotę dostał też Henryk Paska – szef sztabu wyborczego Agaty Borowiec w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. Został zastępcą kierownika placówki terenowej KRUS w Biłgoraju. A może to zwykły przypadek? Zawistni ludzie gadają. I wiedzą swoje. Nikt ich myślenia nie naprostuje.

Piotr Szeliga, który stał za kampanią wyborczą Piotra Olszówki, roboty od posła nie dostał (ponoć Piotr Olszówka miał się odwdzięczyć posadą dyrektora swojego biura poselskiego). Sam sobie załatwił w PKS, u Wachów. Kampania okazała się skuteczna, bo sprawdzona w poprzednich wyborach. Piotr Szeliga nawet nic nie musiał zmieniać w swoim wyborczym programie i obietnicach sprzed czterech lat. Złośliwi powiadali, że użył w klawiaturze komputera funkcji „kopiuj” i „wklej”. Ale to nieważne. Istotne, że Piotr Olszówka osiągnął sukces wyborczy. Poseł sumienie ma czyste. I nikt nie może się do niego przyczepić, że po linii partyjnej lub rodzinnej wsadził kogoś na posadę w budżetówce. Choć różnie to jest odbierane w partii. Bo na co pisowcom taki poseł, co nie załatwi swoim.

O tych wszystkich sprawach chcieliśmy porozmawiać także z Agatą Borowiec. Mimo usilnych starań nie udało nam się skontaktować do czasu publikacji tego artykułu. Uprzejma pani z biura poselskiego Agaty Borowiec poinformowała nas, że przekaże kontakt do nas swojej szefowej. Może zadzwoni i zechce się wypowiedzieć. Czekamy.

MaSzt
poniedziałek, 23 stycznia 2017

NASI KOMENTATORZY

© Echa Roztocza 2016 WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Wykonanie: